KsIĘgA GośCI w tym słowie jest kolor nieba...
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
| Ja, pracowita dziewczyna, którą kiedyś byłam... |
 |
| Zakreconka |
20 ,
WYGNAJEWO:* |
| Słówko, o tym kim byłam... |
| Oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba!
;* |
| Zobacz mój profil |
|
Feist - 1234
One Two Three Four
Tell me that you love me more
Sleepless long nights
That is what my youth was for
Old teenage hopes are alive at your door
Left you with nothing but they want some more
Oh, you're changing your heart
Oh, You know who you are
Sweetheart bitterheart now I can tell you apart
Cosy and cold, put the horse before the cart
Those teenage hopes who have tears in their eyes
Too scared to own up to one little lie
Oh, you're changing your heart
Oh, you know who you are
One, two, three, four, five, six, nine, or ten
Money can't buy you back the love that you had then
One, two, three, four, five, six, nine, or ten
Money can't buy you back the love that you had then
Oh, you're changing your heart
Oh, you know who you are
Oh, you're changing your heart
Oh, you know who you are
Oh, who you are
For the teenage boys
They're breaking your heart
For the teenage boys
They're breaking your heart |
|
|
...
środa, 16 maj 2012, 14:46
|
Właśnie wkleiłam sobie na fejsa zdanie Kuby Wojewódzkiego: Mówienie ludziom praw¬dy to nie jest tyl¬ko obo¬wiązek. To przyjemność.
I powiem wam jedno - facet ma łeb! Okazuje się jednak, że niektórzy są tak ograniczeni, że nawet gdyby wypadli z łódki na środku oceanu - daje słowo - wody by nie zauważyli.
Mniejsza o innych. Czas o mnie!
Jutro zaczynają się juwenalia. Cudowna sprawa. Może zajęcia mi skrócą i powrót do domu w piątek będzie mniej uciążliwy... zobaczy się.
Ktoś mi ostatnio powiedział, że moje myśli są mało odporne na wpływy innych. Nie oznacza to oczywiście, że ja sama jestem uległa (broń Boże!). Jednak pod wpływem jednego zdania usłyszanego od kogoś jestem w stanie nie przespać całej nocy i rozmyślać o tym. Dezorganizuje wówczas cały mój poukładany świat. Rozkładam go na części pierwsze tylko po to by stwierdzić, że to wszystko i tak nie ma sensu.
Pozostaje jednak pytanie - czy tkwimy w tym ułożonym świecie bo jest nam wygodnie, czy dlatego, że czujemy się w nim szczęśliwi... Ja jeszcze odpowiedzi na to nie znalazłam. Co nie znaczy, że nie poszukuje. Okaże się wkrótce!
|
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
0
|
|
^^
wtorek, 08 maj 2012, 11:31
|
Ponad tydzień spędziłam w domu. Nareszcie wróciłam do akademika, mam wolny dzień i mogłam odepsać te kilka dni. A teraz myślę intensywnie nad tym czy na obiad lepiej sobie zrobić kurczaka z makaronem czy ryżem.
Znalazłam mój stary pamiętnik. Cudowna pamiątka stwierdzam... o ile nie dostanie się w niepowołane ręce. Póki co jest dobrze ukryta, a ja mam z tego tyle radości;)
Hmmm... a co u mnie? Świat nie jest tak prosty jakby się mogło wydawać, ale nie jest też tak niesamowicie skomplikowany. Poszukiwania złotego środka trwają. Póki co idzie mi całkiem nieźle. Tylko z dietą gorzej. Tak to bywa w akademiku, kiedy ma się jeszcze ful kasy, bo dopiero co przyszedł przelew na konto i zamiast porządnej kolacji wcina się pudełko lodów czekoladowych z kawałkami czekolady, pokruszonymi ciastkami i bananami...
Najważniejsze oczywiście pozostawiłam na koniec - muszę się pochwalić, że 14 maja minie pół roku od kiedy zostałam aparatką (czas leci niesamowicie szybko!). A ponad to ogłaszam wszem i wobec, że 1 czerwca wybije dokładnie 5 rocznica bycia w związku z Moim. Ten cudowny dzień spędzę pewnie z Nim na urodzinach kochanego Sobieraja, ale i tak trzeba to jakoś specjalnie uczcić.
Trudno podsumować te 5 lat. Dużo się zmieniło muszę przyznać. W zasadzie obrót o 180 stopni. Przez ten czas nauczyłam się wiele, trochę zmądrzałam i wydoroślałam, a może zwyczajnie nauczyłam się brać te życie odrobinę bardziej na serio. I już wiem, że to, co dajesz prędzej czy później do ciebie wróci. U mnie nawet ze zdwojoną siłą.
Muszę to wszystko jeszcze raz dokładnie przemyśleć ;p
|
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
3
|
|
;)
środa, 11 kwiecień 2012, 11:51
|
I znowu piszę, bo oczywiście mam naukę. Tiaaa...
Jak zwykle po świętach wszyscy objedzeni, obładowani żarciem od mamusi (tudzież babci w przypadku Donia) zmierzają do akademika, by dowiedzieć się, że zajęć nie ma. Kocham ten stan. Przynajmniej nadrobie swoje braki i moża zacznę się uczyc na jutrzejsze kolokwium. Tiaa... czarno to widzę tym bardziej, że pojawił się nowy odcinek plotkary.
Święta zleciały mi w mgnieniu oka, co tłumaczę faktem, że świąteczna impreza w terytorium tak mnie zmęczyła, że do dziś nie mogę tego odespać, a zakwasy nie dają mi o sobie zapomnieć nawet kiedy siedzę. Trudno, będę musiała je roztańczyć na czwartkowej studneckiej imprezie;)
Ale, ale... najważniejsza informacja - za niecałe trzy tygodnie stanę się pełnoprawną matką chrzestną przecudownej Karolinki, w której jestem zakochana i nazywam ją buldogiem... Także życzcie mi powodzenia i wytrwałości w wychowywaniu tego przecudnego szkraba.
Buziaki |
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
5
|
|
A więc tak!
wtorek, 06 marzec 2012, 10:38
|
Ogłaszam z dumą, że zostałam ciocią! I to nie byle jaką;) Mam śliczną siostrzenicę Karolinkę, którą zjadłabym, taka jest słodka. Niestety weekend się skończył i właściwie jestrem już znowu w akademiku;)
Jedynym minusem zostania ciocią było to, że ominęły mnie urodziny Jasia i koncert Enej-a. Trudno. Pewnie nie raz zawitają jeszcze do nas. W końcu odzyskałam kompa i jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
Jeżeli chodzi o stan wojny, w który znajdowałam się ostatnio muszę przyznać, że chyba doszło do zawieszenia broni bez mojej wiedzy. Taaa... poddali się bez walki. Chociaż może to być cisza przed burzą. Nawet dobrze, bo nie mam ochoty więcej siedzieć na klatce o 3 w nocy i palić papierosów. Dla niedomyślnych informacja, że to taka taktyka walki - pozycyjna. My im a oni nam itd itp. Szału nie ma.
Właśnie mi się przypomniało, że pranie muszę iść wyciągnąć z automatu. Więc lece.
Buuuuuziam! ;* |
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
2
|
|
!
piątek, 24 luty 2012, 09:17
|
Przypomniał mi się! Zaraz lecę na warsztaty samoobrony... Super!
A póki co muszę stwierdzić, że życie jest pokręcony. Znowu zmiany w składzie segmentowym:D I emocje , emocje i emocje!
Jestem w stanie wojny poza tym! Z kim i dlaczego - za długo by opisywać, a czasu coraz mniej. Jak zwykle wyjdzie na moje. Nie rozumiem więc po co ta strata czasu. Trudno;p Przynjamniej będzie troche rozrywki.
A tak poza tym. Zarobiłam trochę kasy. Pisanie jednak może być ciekawe;p I w końcu są z tego jakieś profity.
Lecę;) pa |
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
1
|
|
;)
niedziela, 05 luty 2012, 22:33
|
Tia... to znowu ja. Łatwo można się domyślić, że jestemw trakcie sesji i jest to jedyny powód dla którego się tutaj znalazłam. Jestem właśnie w trakcie oglądania Californication. Przyjemny serial, zwłaszcza, że zastapić muszę czymś plotkarę. Niestety odcinki mi się skończyły,a obejrzenie nowego raz na tydzień nie satysfakcjonuje mnie w ogóle. Ale cóż.
Nauki mam tyle, ze nie wiem jak to ogarnąć. We wtorek ustny egzamin, a w piątek esej napisać na egzaminie. Zapowiada sie cudownie, zwłaszcza, ze mój poziom wiedzy równy jest zeru, a jeszcze jutro muszę zaliczyć wypad do poznania.
Tak, czas się zabrać za naukę.
Przemyślałam kilka spraw. Jestem pewna czego chce w życiu. Teraz już wiem wszystko. Tak mi się przynajmniej wydaje. Zwłaszcza, że często mi się to zmienia. To tyle. Dobranoc
|
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
0
|
|
Od asi
sobota, 17 grudzień 2011, 15:19
|
"musisz wiedzieć, ze kazdy potrzebuje milosci absolutnej... a takiej milosci nie nalezy szukac w innych, tylko w samym sobie... Ona drzemie w nas i tylko my mozemy ja rozbudzic...
Ale do tego trzeba nam drugiego czlowieka. Bowiem zycie ma sens tylko wtedy, gdy mamy u boku kogos kto odwzajemni nasze uczucia..."
Kocham to. Pozytywnie. Znowu.
Z niecierpliwoscia czeka na swieta. Zwlaszcza po zaliczeniu imprezy ciasteczkowej! Tia... |
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
0
|
|
poniedziałek, 28 listopad 2011, 13:25
|
Pożyczyłam od koleżanki I. fajną płytę z muzykę z reklam. Jej, gdyby ktoś dał mi taką na preznet byłabym co najmniej wniebowzięta. No ale cóż, nikt nigdy na to nie wpadł więc muszę się zadowolić pożyczeniem.
Dzisiaj dowiedziałam się od kolegi D., że kolega T. rozpoznał by mnie wszędzie po moim tyłku... D za samo powiedzenie tego dostał w twarz. Szkoda, że dopiero potem doszło do mnie, że uczyniłam to niewsłaściwej osobie, ale cóż - było już za późno.
Zostało przyznane mi stypendium. Co prawda nie mam go jeszcze na koncie, więc radość taka troche udawana, ale świadomość, że 5 stów trafi do mnie niebawem jest bardzo kusząco obiecująca;p Tym bardziej, że zbliżają się święta, urodziny Ukochanego i niedługo zostanę ciocią. Wydatków masa, kasy tak sobie, ale trzeba coś zaplanować.
Nowy telefon mam powiem żeby poszpanować, bo stary odmówił posłuszeństwa. Zmieniłam rowniez numer, ale to akurat mało przydatna informacja.
No i na Zmierzch byłam w kinie. Niczego innego się po filmie nie spodziewałam, ale zawsze jak to oglądam czuję lekki niedosyt <lol2> Tiaaa... ktoś tak zawsze mówił.
|
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
0
|
|
Przemyślenia aparatki
środa, 16 listopad 2011, 12:16
|
Tak, oficjalnie stałam się aparatką i nie ma odwołania, ani zmiłuj! Od dwóch dni biegam z żelastwem w buzi, no ale cóż. Chociaż różowe ligaturki mam, na co ukochany wybuchnął perlistym śmiechem i tekstem "wiedziałem!". Nie wiem o co mu chodziło <rotfl>
I po raz kolejny zamiast się uczyć siedzę przed kompem i wypisuje głupoty. Ale lubię po czasie sprawdzać co się u mnie kiedyś działo, a że pamięć mam coraz bardziej zawodną to trudno, jakoś trzeba sobie dopomogać...
Ale jestem i tak grzeczną dziewczynką - wyniosłam tony śmieci z kouchni, bo teraz moja kolej sprzątania w akademiku, co w zasadzie nie uśmiecha mi się za bardzo, ale potem mam na długi czas spokój co ma swoje ogromne zalety;)
Czas jednak na myślenie. Ostatnio na takowe nie miałam czasu (lol) głównie przez urodziny, bo znowu balowałam przez cały weekend a pijackiego bełkotu nie można traktować jako myślenia.
A więc zaczne od pytania, które namiętnie nurtuje mnie od wczoraj! A mianowicie czy pewność siebie można pomylić z "puszeniem się" ?! Bo do cholery, ja wiem, ze to były żarty, ale między żartami można wiele wyczytać - masa tam aluzji, ironi i innego dziadostwa, na które każdy by machnął ręką, ale nie ja! Myślicielka, dziewczyna od wyszukiwania drugiego dna i miliona znaczeń. Tak, absolutnie to o mnie;) Na pewno ukochany by tak stwierdził.
No ale cóż, czas zabrać się za robotę... buziaki |
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
2
|
|
No to tak
czwartek, 20 październik 2011, 14:12
|
Znowu nie mam czasu. Studia się zaczęły i w ogóle zalatana jak cholera jestem. Dzisiaj akurat udało mi się znaleźć chwilę ciszy, spokoju i samotności i postanowiłam napisać notke.
Ta, nadszedł w końcu ten piękny dzień i dzisiaj są otrzęsiny. Ciesze się strasznie na te impreze, tym bardziej że jest w zielonym ( a tam mnie jeszcze nie było). Drugi powód do szczęścia to taki, że jutro mam wolne, ale kontrą do tego jest poniedziałkowe zaliczenie no i przymus zabrania się za projekt animacji i prezentacje na głupie patologie;/ No trudno. Jakoś dam radę i przeżyje.
Padam ze śmiechu. Właśnie zablokowałam ojcu dostęp do internetowego konta w banku... ale będzie zdziwiony jak spróbuje się zaogować:p
No a co poza tym. Lopa miała wpaść na szaleństwo imprezowe do akademika, ale niestety coś nie wypaliło nad czym strasznie ubolewam;( Poza tym kochany dalej na delegacjach się rozbija. Co prawda na weekendy jest w domu, ale i tak to troche glupie;p A. znowu ma problemy ze znajomymi no i nauki też w cholere, ale to swoją drogą. No ale i tak informacja miesiąca jest to, że moja sis jest w ciąży i urodzi dziewczynke!! Wszyscy się cieszą i klaszczą w dłonie, poza tym że jest bitwa o imiona i inne takie bzdety.
Nadszedł jednak czas na przemyślenia.
Nie uważacie, że odrobina pudru na twarzy i tuszu na rzęsach to troche za mało żeby uznać kogoś za innego człowieka?! Ja właśnie spotkałam się teraz z taką sytuacją. Po latach koleżeńskiej wymiany "czesc" i kilku rozmów o dupie maryni nadszedł czas, gdy mój były odezwał się do mnie w zasadzie sama nie wiem po co i dlaczego. Właśnie to dlaczego zastanawia mnie najbardziej.
Tak, wiem, nie wszystko co w zyciu sie dzieje musi miec drugie dno, ale na milosc boską, ludzie, to on! Ten, który zawsze ma jakiś interes w tym co robi. Jak się potem okazało w byciu ze mną też go miał, tylko pojawia się pytanie czy ja z nim kiedykolwiek tak na serio byłam. Nielicząc oczywiście kilku buziaków przeplatanych pasmem pocałunków z paroma innymi chłopakami.
Nasza dziwna wymiana wiadomości na fejsie została zakończona obietnicą dania mu znać jak będę znowu w Pz żeby spotkać się na kawe. To tyle. Z jego i mojej strony, bo owego przyrzeczenia nie mam w planach spełniać.
Dziwna sytuacja. Nie lubie takich. Mam nadzieję, że niedługo dowiem się o co chodziło. A tym czasem spadam.
Buziaki
P.S. termin mojego zostania oficjalną aparatką został wyznaczony na 14 listopada, co oznacza że będę miała fajny preznet po urodzinowy.
|
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
0
|
|
!!!
środa, 14 wrzesień 2011, 14:50
|
Tia, w końcu sama w domu! Cieszę się z tego strasznie, bo już dawno tego cudownego stanu nie doświadczyłam. Sobie słucham enej - komu, bo dalej mam na nich faze... i wierze, że w tym roku też odwiedzą akademik:p
A co poza tym?! Dużo się działo, nie miałam czasu pisać, bo w szpitalu trochę sobie poleżałam (pierwszy raz w życiu - tragedia - nigdy więcej!), teraz realizuję sobie 50 godzin praktyk w mojej podstawówce i jest na serio zajebioza, bo z panią K. jest całkiem sympatycznie. W poniedziałek byłam w odwiedzinach za Czarną Wodą u "Mata, Mata, moja miłość" razem z K. i też cudowny wieczór zaliczyłam. Tak się za nimi stęskniłam. A też pozytynie jest od czasu do czasu sobie pogadać i poobgadywać wszystkich w koło;p No a potem nocka in Lu, a wczoraj Poznań. Tia, a co z tym związane znowu byłam w mojej ukochanej kawiarni i zapadła klamka - zostanę aparatką i to taką do kwadratu. Tragedyja;p
Rozchorowałam się. Pewnie od tego, że po basenie (w mokrych włosach) jechałam autem z spuszczonymi szybami... a to wszystko tylko przez to, że ostatnie dni świetnej pogody są i chce je jak najlepiej wykorzystać. W zwiazku z moją chorobą nie mogę jednak robić tego tak na sto procent, bo niestety nie mogę biegać... pewnie zaraz nabawiłabym się zapalenia płuc albo czegoś jeszcze gorszego.
A teraz słucham "ulice" również eneja i sobie śpiewam i tańczę siedząc na krześle;p Jak ja to lubie. No i co raz bliżej do akademika!!!!! Mega stany;p Cieszę się bardzoooo!
To chyba tyle... buziaki;* |
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
0
|
|
;)
poniedziałek, 08 sierpień 2011, 10:31
|
Jest mi niedobrze! I nie mam pojęcia z czego to wynika. Przypuszczam jednak, że weekendowy maraton świętowania urodzin W. ma coś z tym wspólnego. Podejrzewam, że nawet dużo. Najważniejsze, że prezent się jej podobał.
Ostatni tydzień był strasznie zwariowany. Dużo się pozmieniało, powywracało do góry nogami, ale już w zasadzie wróciło do normy. Chyba potrzebna była mi ta rewolucja, a to tylko po to, by docenić to, co mam. Koniec końców znowu pokazałam moją wytrwałość i ambicje. Postawiłam na swoim i jest mi z tym bardzo dobrze. Od co!
Znowu mam obsesje na punkcie mojego wyglądu, a w zasadzie tego, jak mogłam przytyć tyle mieszkając pare miesięcy w akademiku. Staram się to teraz zgubić, ale na razie skutków brak, a więc o tatuażu w te wakacje nie ma mowy. A miał być taki fajny...
Przeczytałam nową książkę, która od 2004 zalega na mojej pułce prosząc o chwile uwagi. Wrażenie jakie na mnie zrobiła było masakryczne. Do tego pory chodzę w szoku i nie potrafie zrozumieć tego, co się tam stało. A stało się wiele i to na fakcie. Tak przynjamniej napisała autorka na okładce, ale może to tylko zwykły chwyt marketingowy. Muszę zająć głowę czyms innym, najlepiej inną książką - głupim romansidłem, które jak zwykle przeczytam jednym tchem. Chyba czas wrócić do serii "my dwudziestolatki..." ;p
I jeszcze jedno. Chyba zrezygnuje z zostania 'aparatka". Mieszane uczucia mam, co do tej sprawy. A że decyzje muszę podjąć osobiście to mam delikatnie mówiąc dylemat. D. najpierw się z tego śmiał i mówił, że mi odbiło, ale teraz całkowicie zmienił koncepcje i uważa, że skoro są fundusze, to dlaczego chce z tego zrezygnować. Aj, czas podjąć męską decyzje... |
|
Czegoś, co sprawia mi radość:
1
|
|
"Kochać-jak to łatwo powiedziec
Kochać tylko to-więcej nic
Bo miłośc jest niepokojem
nie zna dnia, ktory da sie powtorzyc...
Kochać-jak to łatwo powiedziec
kochac, tylko to wiecej nic
w tym słowie jest kolor nieba
ale także rdzawy pył gorzkich dni..."

Męczę się kiedy zaczynam... To słabość chwilowa. Zaczynam od nowa!! (MĘCZĘ SIĘ)
To samo od nowa...;)

| Ogółem: |
Zabłąkanych dusz:
6485
|
Świec na moim grobie:
959
|
|
Spis tych, którzy pamiętali:
17
|
|
„Co to znaczy kochać mężczyznę? To znaczy kochać go na przekór sobie, na przekór niemu, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w sposób, na który nikt nie ma wpływu. Kocham twoje pragnienia, a nawet twoje awersje, kocham ból, jaki mi zadajesz, ból, którego nie odczuwam jako ból, ból, o którym natychmiast zapominam, który nie pozostawia śladów. Kochać to znaczy mieć tę wytrzymałość, która pozwala przechodzić przez to wszystkie stany, od cierpienia do radości, z tą samą intensywnością.”
Eric-Emmanuel Schmitt
„Małe zbrodnie małżeńskie”
|